Wymarzony szczyt

Na wąskiej drodze pojawiła się postać dziewczyny. Miała brązowe włosy i tego samego koloru oczy. Swoje kobiece krągłości ukryła pod czarną bluzą i ciemnoniebieskimi, szerokimi spodniami. Jechała na rowerze zupełnie sama. O tej godzinie nikt już nawet nie pracował na polach, znajdujących się po obu stronach drogi. Mając nadzieję na to, że nikogo nie spotka, zatrzymała się przed kaplicą Najświętszej Maryi Panny, która znajdowała się na rozstaju dróg. Jedna ze ścieżek prowadziła przez pola, a druga służyła jako skrót do jednej ze sąsiedzkich miejscowości.

Ta tak zwana kaplica składała się jedynie z dużego posągu matki Jezusa. Kwiaty, które zostały posadzone przed figurą, upiękniały postać. Duże kamienie zaś służyły jako miejsce do klęczenia. Za posągiem znajdowały się równo posadzone krzewy, dwa stoły wykonane z pni drzew i ławy. Ludzie często tu przychodzili, żeby móc porozmyślać albo po prostu się pomodlić. Nawet ksiądz bywał tu często. Natalia nie dziwiła się. To miejsce przyciągało. Pewna świętość obecna w powietrzu była jak magnez dla grzeszników.

Dziewczyna podeszła bliżej posągu. Przyjrzała mu się. Maryja miała złożone ręce. Jej ubiór był biało-niebieski. Spoglądała zawsze gdzieś w dal. Natalii wydawało się, że postać patrzy się na nią, choć wiedziała, że to tylko posąg. Może Maryja rzeczywiście opiekowała się nią w niewiadomy sposób. A może było to zwykłe złudzenie jej umysłu, który domagał się ciągle wyjątkowości życia, jego magii w czystej postaci. Chciała się pomodlić, ale wątpliwości ją powstrzymywały. Już od jakiegoś czasu kwestionowała istnienie Boga. Nic, czego uczyła się na religii, nie miało dla niej sensu. Skoro Bóg jest taki dobry i wszechmocny, to dlaczego istnieje tyle cierpienia na świecie? Dlaczego nie ma go przy nas, kiedy go najbardziej potrzebujemy? Przecież Bóg powinien być wszędzie, prawda? Te wszystkie jak i inne pytania pojawiały się ciągle w jej umyśle. Jakaś jej część chciała wierzyć, ale z drugiej strony zbyt wiele złego wydarzyło się w jej życiu, żeby nie musiała wątpić.

Natalia postanowiła usiąść na jednej z ław, znajdujących się za „kaplicą”. Otuliła się mocniej swoją bluzą. Zimny wiatr zdecydował się na taniec pośród okolicznych pól. A szare chmury wisiały nad głową dziewczyny i nie potrafiły podjąć decyzji dotyczącej deszczu. Natalia uwielbiała, kiedy w środku gorącego lata pogoda nagle się zmieniała i zaczynało padać. Czuła się wtedy w pewien sposób wolna

Natalia, spoglądając w dal, zaczęła rozmyślać o swoim życiu. Zastanawiała się, jak to jest w ogóle możliwe, że jeszcze się nie poddała. Ludzie złamali ją na tysiąc sposobów. Najpierw skrzywdził ją ojciec. Bił ją za każdym razem, kiedy zrobiła coś wbrew jego zasadom. Nieważne, czy było to zwykłe spóźnienie, czy popsuła jakąś zabawkę. Dla jej ojca każdy powód był tym wystarczającym. Jako rekompensatę obdarowywał ją prezentami. Toksyczna relacja pomiędzy nimi osiągnęła w końcu zenitu. Jej mama, żyjąca w ciągłym strachu, pękła i rozwiodła się z nim. Natalia myślała wtedy, że krzywda, jaką wyrządził jej ojciec, sprawiła, że stała się słaba. To, co złamało ją naprawdę, było dyskryminacją ze strony rówieśników. Wyzwiska typu: „Ty gruba świnio”, ciągłe udawanie, że Natalia jest obrzydliwa, to wszystko było na porządku dziennym. Cała sytuacja zaistniała tylko, dlatego że ludzie bali się, że osoba wyróżniająca się z tłumu może czuć się szczęśliwa. Przez to Natalia przestała ufać ludziom. Nigdy nie zawierała zbyt bliskich przyjaźni, bo bała się, że ktoś może ją skrzywdzić.  A teraz również nauczyciele pogłębiają jej rany. Zainteresowana biologią i człowiekiem zawsze myślała, że uda się jej zostać lekarzem. Najwidoczniej nauczyciele nie podzielali tego samego zdania. Nie pomagali jej, a nawet w pośredni sposób twierdzili, że nie jest zdolna. Nie rozumieli, że takie zachowanie czasami decyduje o przyszłości młodej osoby. To zależy, czy się uwierzy w tą niezdolność, czy nie. Natalia wiedziała bardzo dobrze, że ma w sobie wiele potencjału. Nie miała jedynie pojęcia, czy uda jej się zwyciężyć i dojść do celu. Bardzo chciała zostać lekarzem, ale droga na ten szczyt wydawała jej się zbyt stroma, a jej otoczenie – przytłaczające.

– Niech będzie pochwalony. – Z rozmyślań wyrwał ją ksiądz. Był niski i szczupły. Jego twarz zawsze wyglądała przyjacielsko i młodo, mimo że zmarszczki były już dobrze widoczne. Tym razem nie wziął ze sobą kapelusza, który ochraniał go przed słońcem.
Natalia kiwnęła jedynie głową na powitanie.
– Jak się dziś czujesz? – Ksiądz zapytał z troską. Dla niego każdy wierny był tak samo ważny, dlatego poświęcał wszystkim dużo uwagi.
– Dobrze. – Dziewczyna skłamała, bo nie miała ochoty na rozmowę.
– Pomodliłaś się? – Ksiądz usiadł na ławie. Spojrzał przenikliwie na Natalię, zastanawiając się, co w sobie kryje.
– Po co? – Kolejne pytanie, które wzmagało wątpliwości Natalii, wyszło z jej ust. Tym razem nie potrafiła kontrolować tego, co mówi.
– Bo modlitwa pomaga strapionym duszom – odpowiedział.
– Naprawdę ksiądz w to wierzy?
– Tak. Modlitwa to jak…
– To jak rozmowa z Bogiem – przerwała mu. – Szkoda, że w rzeczywistości modlitwa to zwykły monolog.
– Nie możesz tak mówić. Bóg odpowiada na różne sposoby. To my czasami nie chcemy lub nie potrafimy dostrzec Jego odpowiedzi.
Natalia uśmiechnęła się cynicznie.
– Cieszę się, że ksiądz potrafi je dostrzec.
Jej „towarzysz” pokręcił jedynie głową.
– Nie wierzysz, że Bóg ci może pomóc – stwierdził.
– Nie wierzę ani w czyjąkolwiek pomoc, ani w Boga. Nie wierzę w to, że Maryja czuwa nade mną, że po spowiedzi moja dusza będzie wolna od grzechów, że kiedy dam księdzu dwieście złotych, dostanę odkupienie. – Natalia chciała powiedzieć więcej, ale to wystarczyło, żeby poczuć ulgę.
– Dlaczego tak twierdzisz? – Ksiądz był zaskoczony. Nie spodziewał się tego po Natalii. Zawsze widział ją na mszy. Zawsze się modliła. Zastanawiał się, co takiego mogło się stać, że zwątpiła.
– Bo wiem, że tylko ja sama jestem w stanie sobie pomóc. Bo wiem, że jeśli nie wstanę, ludzie spróbują mnie zadeptać, a Bóg, o ile istnieje, będzie tylko na to patrzył.
– Ale Bóg pomaga każdemu…
– Każdemu? Naprawdę? W takim razie podam księdzu jeden przykład. Mama mojej koleżanki ciężko choruje. Jej tata haruje za granicą, żeby mieć pieniądze na leki. Moja koleżanka czuje się zupełnie opuszczona, bo rodzina ma ją po prostu gdzieś. Jej babcia za to ma czas i pieniądze, żeby pójść na mszę i wykupić odkupienie, ale nie znajduje ich w ogóle dla swojej wnuczki i córki, które są naprawdę w potrzebie. Niech mi ksiądz powie: Gdzie jest w tym wszystkim pomoc Boga dla każdego?  Gdzie jest w tym wszystkim Bóg?
Proboszcz zamilkł. Nie wiedział, co ma jej odpowiedzieć. Zdawał sobie sprawę z tego, że poprzez trudną sytuację ludzie zaczynają wątpić. Zawsze wydawało mu się, że brak wiary w Boga można porównać do bycia samotnym, dlatego namawiał innych, żeby ich wiara pozostała silna. W przypadku Natalii nie był niczego pewien.
– Tak myślałam – odpowiedziała i odeszła.

Jechała rowerem tak szybko, jak nigdy przedtem. Wiatr rozwiewał jej włosy, próbując je wyrwać. Nikt nie próbował jej zatrzymać. Jedynie liczne psy szczekały na nią, bo były zszokowane, że ktoś w takiej pogodzie jedzie przez wioskę. Cisza, która później zapadła w tej małej miejscowości, nie była dla Natalii już tak przytłaczająca. Dziewczyna poczuła, że zaszła w niej pewna zmiana. Nie wiedziała jeszcze, co tak naprawdę się zmieniło.

Kiedy weszła do domu, zauważyła, że jej mama wyszła. Jak zawsze była u sąsiadki. Natalia również poszłaby do niej, ale tym razem wolała zostać w domu.  Dziewczyna przebrała się w piżamę i położyła do łóżka, czując się wreszcie wolna.

Jeden dzień później…

– Już wiem, czego od ciebie dziś się nauczyłem. – Nauczyciel stał przy ławce jednego z chłopaków, który odważył się na bezczelność. Mężczyzna był niski, a mimo to rzucał ogromny cień, co sprawiało, że wyglądał przerażająco. Niektórzy uczniowie bali się go szczególnie w tym momencie, kiedy nauczyciel był wściekły.
– Co takiego? – Zapytał chłopak z bezczelnym uśmieszkiem na twarzy.
– Masz przeciętne nazwisko, a mimo to przekraczasz wszelkie normy przeciętności dotyczącej głupoty.
W klasie rozległ się cichy szmer. Jedni uczniowie byli zdziwieni, a drudzy cieszyli się z tego, co powiedział nauczyciel.
– Dostajesz pałę, panie Kowalski. Jeśli jeszcze raz będziesz mi przeszkadzał, wstawię ci drugą. – Mężczyzna poszedł z powrotem do swojego biurka. – Tylko nie przychodź do mnie pod koniec roku prosić o podwyższenie oceny. – Rozejrzał się wokół klasy. – Kontynuujmy. – Spojrzał na stos papieru leżący na biurku. – Natalia Morewska. Chodź po twój sprawdzian. – Kiedy dziewczyna podeszła, spojrzał na nią z dezaprobatą. Ocena nie była zbyt zadowalająca. Uczennica, tak samo jak nauczyciel, była kolejny raz zawiedziona. Mimo że oboje nie wypowiedzieli żadnego słowa, byli świadomi tego, że obwiniali siebie nawzajem. Natalia winiła mentora za brak pomocy z jego strony, a nauczyciel miał pretensje do dziewczyny za to, że w ogóle się nie nauczyła.

Kiedy ostatni sprawdzian został oddany, zadzwonił dzwonek, sygnalizując koniec lekcji.
– W domu zróbcie poprawę – rozkazał mężczyzna. – Nie wychodźcie na przerwę, bo zaraz przyjdzie tu kobieta, która przedstawi wam parę rzeczy dotyczących psychologii.
– Możemy jeść? – Zapytał jeden z uczniów.
– Tak – odpowiedział nauczyciel. – Do widzenia. – Chwycił wszystkie swoje rzeczy i wyszedł.
– Do widzenia. – Wszyscy wypowiedzieli te słowa jednocześnie.

W tym samym momencie do klasy weszła kobieta ubrana w czerwoną sukienkę. Niosła ze sobą prostokątną torbę. Postawiła ją na ławce, stojącej przy tablicy. Wypakowała z niej laptop, który podłączyła do rzutnika, znajdującego się obok na krześle. Włączyła prezentację i zaczęła opowiadać.

Na początku przedstawiła się i zadała uczniom parę pytań. Oczywiście nie obyło się bez żartów. Później zdefiniowała psychologię i podała parę sztuczek, które według niej przydają się w życiu. Brała ochotników, żeby je wypróbować. Pod koniec przedstawiła zasadniczą różnicę pomiędzy psychologią a psychiatrią i omówiła, jakie choroby można odkryć dzięki tym dziedzinom.
– Ostatnia choroba, którą chciałabym przedstawić, to zespół lęku napadowego – powiedziała. – Czy ktoś z was przeżył kiedykolwiek napad paniki? – Natalia zauważyła, że parę osób kiwnęło głowami. – Najczęstsze objawy to: duszność, ból w klatce piersiowej, uczucie braku tchu czy nadmierne pocenie się. Nie musicie jeszcze martwić się na zapas, bo zanim zespół lęku napadowego będzie u was stwierdzony, musicie spełnić parę kryteriów. Napady muszą występować parę razy w miesiącu. Najczęściej występują bez powodu, a pomiędzy nimi pojawia się uwolnienie od lęku. Oczywiście istnieje więcej takich kryteriów. Podsumowując, choroba psychiczna, tak samo jak fizyczna, może występować u każdego. Nasza psychika nie jest niezniszczalna, dlatego nie wolno żadnych objaw ignorować. Jeśli raz zachorujemy, możemy już nigdy nie wyzdrowieć. Psychika to nie złamana noga, która po krótkim czasie jest w stanie wrócić do normalnego stanu. I jak o każdą inną część ciała, tak i o nią trzeba dbać.  Nie popychajcie siebie za mocno, żeby móc osiągnąć cel, przede wszystkim rozmawiajcie z najbliższymi o waszych problemach. Jeśli czujecie, że coś jest nie w porządku, proszę was, pójdźcie do lekarza.

Kobieta zakończyła prezentację kolejnym podsumowaniem. Większość, o czym mówiła, była dla Natalii mało interesująca. Jedynie część dotycząca chorób wydawała się być ciekawa. A podsumowanie poruszyło dziewczynę tak, że postanowiła coś sobie obiecać.

Kilkanaście lat później…
– Mogłaby pani dać radę moim młodym czytelnikom, którzy chcieliby zostać lekarzami? – Dziennikarka siedziała przed Natalią już od godziny. Ekskluzywny wywiad dobiegał już końca.
– Zdobycie tytułu lekarza, i jak to jest w moim przypadku, również noblistki, nie jest łatwe i nigdy takie nie będzie. Trzeba przejść przez te wszystkie etapy szkoły, które są naprawdę trudne do przeskoczenia. Mimo że mogą pojawić się momenty, w których człowiek chce się poddać, nie wolno rezygnować. Trzeba trzymać się celu z całej siły. Ale z drugiej strony ważne jest, aby dbać o własną fizyczność jak i psychikę. Jeśli tego zabraknie, możliwe, że w ogóle nie osiągnie się wymarzonego celu.
– Dziękuję bardzo za wywiad. Mam nadzieję, że będę mogła znowu przeprowadzić z panią wywiad.
– Ja również dziękuję. Do widzenia.
– Do widzenia. – Obie kobiety uścisnęły sobie nawzajem dłonie. Dziennikarka odeszła, ale Natalia pozostała na miejscu. Uśmiechnęła się. Wreszcie poczuła, że udało się jej wejść na ten wymarzony szczyt.

Zdjęcie: https://wnetrzasikory.wordpress.com/2014/04/23/moje-szkice-ze-swiata-czesc-i/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s